Azja Wschodnia już od ładnych kilku lat stanowi jeden z kluczowych obszarów zainteresowania amerykańskiej polityki zagranicznej. Region ten nie tylko cechuje się dużym potencjałem gospodarczym, lecz także złożonymi uwarunkowaniami geopolitycznymi, obejmującymi zarówno tradycyjne sojusze, jak i poważne wyzwania strategiczne. Wśród nich na pierwszy plan wysuwa się rywalizacja z Chińską Republiką Ludową, strategiczna nieokreśloność w kwestii Republiki Chińskiej na Tajwanie, stale napięta sytuacja na Półwyspie Koreańskim oraz potrzeba utrzymania i modernizacji więzi sojuszniczych z takimi państwami jak Japonia czy Korea Południowa. Perspektywy wydają się niezwykle trudne do przewidzenia, ze względu na obecną, amerykańską administrację, jej stosunek do klasycznej dyplomacji, podważanie sojuszy czy wreszcie rozpętywanie wojen handlowych za pomocą chociażby polityki celnej. Nie zmienia to jednak faktu, że Azja Wschodnia od lat pozostaje priorytetem dla amerykańskich strategów bezpieczeństwa narodowego, czego potwierdzeniem może być ostatnie spotkanie prezydenta Trumpa z prezydentem Xi Jinpingiem w południowokoreańskim Pusan.
Polityka Stanów Zjednoczonych wobec Azji Wschodniej kształtowała się przez ponad dwa stulecia, odzwierciedlając zmieniające się amerykańskie interesy strategiczne, gospodarcze oraz ideologiczne. Obecność USA w Azji Wschodniej rozpoczęła się w XIX wieku, kiedy to Amerykanie nawiązali stosunki handlowe z Chinami i Japonią. W 1854 roku, po misji komodora Matthew Perry’ego, Japonia otworzyła swoje porty dla handlu z Zachodem, co zakończyło jej ponad dwustuletnią izolację. Był to czas, kiedy Ameryka konkurowała z europejskimi mocarstwami o wpływy w regionie. Na przełomie XIX i XX wieku USA promowały politykę „otwartych drzwi” w Chinach, dążąc do zapewnienia równych możliwości handlowych dla wszystkich państw i utrzymania integralności terytorialnej Chin. Po wojnie hiszpańsko-amerykańskiej w 1898 roku, USA przejęły kontrolę nad Filipinami, zwiększając swoją obecność w Azji Południowo-Wschodniej. Obecność w Azji Wschodniej wzrosła po II wojnie światowej, podczas której USA walczyły z Japonią na Pacyfiku. Po kapitulacji tych drugich w 1945 roku, Amerykanie okupowali Japonię, czego efektem były reformy demokratyczne i gospodarcze. Warto tu wspomnieć o Traktacie z San Francisco z 1951 roku, który był architekturą sieci sojuszy realizowanych przez Stany Zjednoczone w regionie Azji i Pacyfiku. System ten składał się z dwustronnych zobowiązań polityczno – wojskowych i gospodarczych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a ich sojusznikami w regionie, którymi obok Japonii były Korea Południowa, Tajwan, Filipiny, Tajlandia, Australia i Nowa Zelandia. Początkowo Stany Zjednoczone dążyły do ustanowienia jednego, wielostronnego sojuszu, jednak sojusznicy nie byli zbyt chętni takiemu rozwiązaniu co w konsekwencji doprowadziło do zawarcia przez USA zestawu sojuszy dwustronnych, czyli tak zwanej architektury „hub-and-spokes”, gdzie hubem były Stany Zjednoczone.
W Chinach, po zwycięstwie komunistów w 1949 roku i wycofaniu Kuomintangu na Tajwan, Stany Zjednoczone uznały rząd Republiki Chińskiej na Tajwanie jako prawowity rząd Chin, co miało wpływ na relacje z kontynentalną Chińską Republiką Ludową. W 1950 roku, gdy wybuchła wojna koreańska, Stany Zjednoczone wsparły Koreę Południową przeciw inwazji sił północnokoreańskich, wspieranych przez komunistyczną Chińską Republikę Ludową. Wojna koreańska była pierwszą areną bezpośrednich starć żołnierzy amerykańskich z żołnierzami chińskimi. Kolejną areną starć była wojna w Wietnamie w latach 60. i 70.
Okres zimnej wojny pokazał, że region Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej miał fundamentalne znaczenie w kontekście powstrzymywania Związku Radzieckiego. W 1972 roku prezydent Richard Nixon odwiedził Chiny, co zapoczątkowało proces normalizacji stosunków między USA a Chińską Republiką Ludową. Był to pomysł Henry`ego Kissingera, doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, który chciał w ten sposób stworzyć przeciwwagę dla Związku Sowieckiego, osłabiając w ten sposób blok socjalistyczny. W 1979 roku Stany Zjednoczone oficjalnie uznały Pekin jako jedynego przedstawiciela Chin, jednocześnie utrzymując nieformalne relacje z Tajwanem (strategiczna nieokreśloność).
Zimna wojna w końcu dobiegła końca (chociaż z dzisiejszej perspektywy możemy powiedzieć, że zawieszeniu), a znaczenie Azji Wschodniej wzrosło w kontekście globalizacji i handlu. W XXI wieku Azja Wschodnia stała się epicentrum światowego wzrostu gospodarczego, co tylko zwiększyło jej znaczenie strategiczne. Stany Zjednoczone skupiły się na wzmacnianiu sojuszy z Japonią i Koreą Południową, a wciąż rosnąca potęga Chin doprowadziła do ogłoszenia w 2011 roku przez administrację prezydenta Baracka Obamy koncepcji „Pivot to Asia”, czyli przesunięcia ciężaru zaangażowania Stanów Zjednoczonych w kierunku Azji i Pacyfiku. Choć polityka ta nie została w pełni zrealizowana, wyznaczyła kierunek, którym kolejne administracje – zarówno Donalda Trumpa, jak i Joe Bidena – próbowały podążać, dostosowując go do zmieniających się realiów.
Stosunki z sojusznikami w regionie
Polityka USA wobec Azji Wschodniej była i pozostaje dynamiczna, dostosowując się do zmieniających się realiów geopolitycznych i gospodarczych. Obecnie kluczowymi wyzwaniami są zarządzanie relacjami z Chinami, wspieranie sojuszników w regionie oraz utrzymanie stabilności w obliczu rosnących napięć. Japonia pozostaje jednym z najbliższych sojuszników USA w Azji Wschodniej. Sojusz oparty jest na traktacie o wzajemnej współpracy i bezpieczeństwie z 1960 roku. Obecność wojsk amerykańskich na japońskich wyspach (głównie Okinawa) w liczbie około 50 tysięcy żołnierzy, oraz wspólne manewry wojskowe świadczą o głębokiej integracji obronnej. Na mocy traktatu Stany Zjednoczone zobowiązują się do obrony Japonii, a Japonia zapewnia amerykańskim siłom zbrojnym dostęp do baz wojskowych. Stany Zjednoczone i Japonia prowadzą wspólne ćwiczenia wojskowe i są kluczowymi partnerami w koncepcji „Wolnego i Otwartego Indo-Pacyfiku”. Obie strony rozwijają wspólne zdolności obronne między innymi w zakresie obrony przeciwrakietowej wobec zagrożenia ze strony Korei Północnej. W ostatnich latach relacje amerykańsko-japońskie zacieśniły się jeszcze bardziej w odpowiedzi na wzrost potęgi militarnej Chin oraz wspomniane zagrożenie ze strony Korei Północnej. Pod rządami premiera Fumio Kishidy (2021-2024) nastąpiło zwiększenie japońskich wydatków na obronność. Tokio i Waszyngton wspólnie pracują nad rozwojem nowych technologii wojskowych, w tym systemów przeciwrakietowych oraz działań w cyberprzestrzeni. Japonia jest trzecim największym partnerem handlowym Stanów Zjednoczonych w Azji, a Stany Zjednoczone są dla Japonii największym rynkiem eksportowym. Japońskie firmy inwestują w Stanach Zjednoczonych głównie w przemysł motoryzacyjny, elektroniczny i energetyczny. Obydwaj partnerzy ściśle współpracują w obszarach nowych technologii, takich jak półprzewodniki, sztuczna inteligencja, energia wodorowa czy zielone technologie. Oprócz stosunków dwustronnych, Stany Zjednoczone i Japonia współpracują w formatach wielostronnych, takich jak chociażby Grupa Quad, czyli Czterostronny Dialog Bezpieczeństwa (Quadrilateral Security Dialogue), G7 czy APEC (Asia-Pacific Economic Cooperation) czyli Współpraca Gospodarcza Azji i Pacyfiku. Japonia jest kluczowym partnerem Stanów Zjednoczonych w równoważeniu wpływów Chińskiej Republiki Ludowej w regionie, a także jednym z najbardziej stabilnych i zaufanych sojuszników na świecie. Oba państwa łączy przywiązanie do demokracji, praw człowieka, rządów prawa i praw człowieka. Znajduje to odzwierciedlenie we wspólnej polityce wobec Tajwanu, wolności żeglugi na Morzu Południowochińskim czy denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego. Japońskie społeczeństwo obawia się północnokoreańskich rakiet do tego stopnia, że reakcją na każde próby rakietowe Korei Północnej są ćwiczenia obrony ludności w Japonii. Japończycy obawiają się również Chińskiej Republiki Ludowej, a konkretnie chińskiego wysunięcia na Pacyfiku. Japończycy uważają, że gdy Chiny zajmą Tajwan, japońska pozycja morska będzie bardzo osłabiona. Japońskie elity i społeczeństwo obawiają się, że po zajęciu Tajwanu, następnym krokiem będzie zajęcie Okinawy, co wydaje się jednak mało prawdopodobne. Nie przeszkadza to jednak Japonii zabiegać o jak najlepsze stosunki gospodarcze z Pekinem, co stanowi pewnego rodzaju kość niezgody w stosunkach amerykańsko-japońskich.
Kolejnym ważnym partnerem Stanów Zjednoczonych w regionie Azji Wschodniej jest Korea Południowa. Sojusz wojskowy opiera się na podpisanym po wojnie koreańskiej traktacie o wzajemnej obronie z 1953 roku, na mocy którego Stany Zjednoczone zobowiązały się do obrony Korei Południowej w przypadku ataku. Dzisiaj na terytorium Korei Południowej stacjonuje około 28 tysięcy amerykańskich żołnierzy, którzy wspólnie z żołnierzami południowokoreańskimi przeprowadzają ćwiczenia wojskowe, jak na przykład „Tarcza Wolności”, mające na celu odstraszanie Korei Północnej. Temu samemu celowi służy również rozwój systemów obrony przeciwrakietowej (np. THAAD) oraz wzmacniany od 2023 roku amerykański nuklearny parasol ochronny, przeciw czemu protestuje Pekinowi. Oprócz współpracy militarnej, Stany Zjednoczone oraz Korea Południowa blisko współpracują gospodarczo, co znalazło swoje odzwierciedlenie w umowie o wolnych handlu KORUS FTA, obowiązującej od 2012 roku. Korea Południowa zajmuje 7. miejsce wśród partnerów handlowych USA, a współpraca obejmuje takie kluczowe sektory jak nowoczesne technologie, półprzewodniki, motoryzacja czy energetyka jądrowa i wodorowa.
Stany Zjednoczone aktywnie promują trójstronne partnerstwo z Japonią i Koreą Południową, szczególnie w obliczu wspólnych zagrożeń. Historyczne różnice i wynikające z nich napięcia między Japonią a Koreą Południową utrudniały trójstronne partnerstwo, jedna w ostatnich latach – między innymi dzięki mediacji Stanów Zjednoczonych – relacje między obydwoma krajami poprawiły się.
Rywalizacja z Chinami
Rywalizacja USA z Chinami stanowi najważniejszy element amerykańskiej polityki zagranicznej w Azji. Wymiar tej rywalizacji jest wielowymiarowy – od sporów handlowych, przez technologiczne, po militarne. Chiny od lat są jednym z głównych partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych, ale także największym rywalem. Wojna handlowa zainicjowana przez administrację Donalda Trumpa w 2018 roku doprowadziła do wzajemnych ceł i napięć gospodarczych, które tylko częściowo zostały złagodzone za prezydentury Joe Bidena. Waszyngton kontynuuje politykę ograniczania zależności od chińskich łańcuchów dostaw oraz wprowadza restrykcje wobec chińskich firm technologicznych, takich jak Huawei czy TikTok. Militarnie Chiny zwiększają swoją obecność w Morzu Południowochińskim, gdzie budują sztuczne wyspy i instalacje wojskowe. Stany Zjednoczone odpowiadają na te działania poprzez tak zwany „freedom of navigation operations” – czyli patrolowanie spornych wód w celu podkreślenia zasady wolności żeglugi. Wzrost napięć wokół Tajwanu również wywołuje poważne obawy w Waszyngtonie, który deklaruje gotowość do obrony wyspy, mimo że formalnie nie uznaje jej niepodległości. Rywalizacja amerykańsko-chińska ma także wymiar ideologiczny i technologiczny. USA dążą do ograniczenia ekspansji chińskich firm technologicznych i zabezpieczenia przewagi w kluczowych dziedzinach, takich jak sztuczna inteligencja, półprzewodniki czy cyberbezpieczeństwo. W tym celu Waszyngton zacieśnia współpracę z sojusznikami, tworząc nowe inicjatywy, jak np. „Chip 4” z Japonią, Koreą Południową i Tajwanem.
Problem północnokoreański
Jednym z najtrudniejszych wyzwań dla polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych wciąż pozostaje Korea Północna. Północnokoreański reżim kontynuuje rozwój programu jądrowego oraz testuje pociski balistyczne, co stanowi zagrożenie nie tylko dla regionu, ale także samych Stanów Zjednoczonych. Administracja Joe Bidena zaproponowała Korei Północnej „otwartą rękę” i dialog bez wstępnych warunków, jednak reżim nie wykazał chęci do rozmów. Zamiast tego, Pjongjang intensyfikuje próby rakietowe, w tym międzykontynentalne pociski balistyczne (ICBM). Odpowiedzią Stanów Zjednoczonych na zagrożenie pozostają wspólne ćwiczenia wojskowe z Koreą Południową i Japonią oraz wzmacnianie tarczy antyrakietowej. Zdaniem wielu analityków kluczem do rozwiązania problemu północnokoreańskiego są Chiny, jednak biorąc pod uwagę napięcia w relacjach na linii Waszyngton – Pekin, w krótkim okresie brak jest perspektyw na denuklearyzację Półwyspu Koreańskiego. Waszyngton koncentruje się zatem na odstraszaniu, kontroli zbrojeń i budowaniu koalicji regionalnej gotowej na różne scenariusze. Problem północnokoreański w polityce Stanów Zjednoczonych to złożone zagadnienie, które obejmuje kwestie bezpieczeństwa międzynarodowego, nieproliferacji broni jądrowej, sojuszy strategicznych oraz dyplomacji. Amerykańskie strategie wobec reżimu północnokoreańskiego różniły się w zależności od amerykańskiej administracji. Za czasów prezydentury Baracka Obamy stosowano tak zwaną „strategiczną cierpliwość”, czyli unikanie bezpośrednich rozmów bez wcześniejszych ustępstw ze strony reżimu Korei Północnej. Pierwsza prezydentura Donalda Trumpa to okres maksymalnej presji, polegającej na połączeniu sankcji gospodarczych z presją militarną. Doszło wtedy do bezprecedensowych spotkań Donalda Truma z Kim Dzong Unem, jednak bez konkretnych porozumień. Administracja Joe Bidena cechowała się bardziej wyważonym podejściem, skupionym na koordynacji współpracy z sojusznikami i wzmacnianiu odstraszania.
Perspektywy
Polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych wobec Azji Wschodniej zdaje się wchodzić w nową fazę. Z jednej strony opiera się na tradycyjnych sojuszach, z drugiej musi odpowiadać na wciąż rosnące zagrożenia. Wybór Donalda Trumpa na drugą kadencję prezydenta Stanów Zjednoczonych skutkuje powrotem do jego charakterystycznej, często niekonwencjonalnej polityki zagranicznej. Region Azji Wschodniej stanowił w czasie jego pierwszej kadencji jedno z głównych ognisk zainteresowania, szczególnie w kontekście rosnącej potęgi Chin. Próbując przewidzieć kierunki amerykańskiej polityki wobec Azji Wschodniej, należy wziąć pod uwagę zarówno dotychczasowe działania Donalda Trumpa, jak i zmieniające się uwarunkowania globalne. Niebagatelne znaczenie ma też forsowana przez Trumpa, oraz najbliższe jego otoczenie polityka „America First”. Donald Trump w swojej pierwszej kadencji prowadził zdecydowanie konfrontacyjną politykę wobec Chin, skupiającą się na wojnie handlowej, sporach technologicznych i krytyce Pekinu za kwestie związane z pandemią COVID-19. Trump oskarża Xi Jinpinga o nieuczciwe praktyki handlowe, kradzież własności intelektualnej, manipulowanie kursem juana, subsydiowanie firm państwowych itp. Głównym narzędziem Trumpa do walki z wyżej wymienionymi praktykami będzie zapewne wciąż rosnąca presja ekonomiczna: wojna celna; naciski na amerykańskie firmy, aby wycofały się z Chin; blokowanie dostępu do amerykańskich technologii. Możemy spodziewać się intensyfikacji nacisków ekonomicznych, które stanowić będą miały – zgodnie z chęcią amerykańskiej administracji – preludium do zawarcia nowej, dwustronnej umowy handlowej, korzystnej dla Stanów Zjednoczonych. Kwestie bezpieczeństwa zdają się na dzień dzisiejszy ogniskować wokół chińskich roszczeń do Morza Południowochińskiego, w oparciu o tak zwaną linię dziewięciu kresek. Chiny koncentrują się na budowie sztucznych wysp i ich militaryzacji, co powoduje sprzeciw Stanów Zjednoczonych i państw regionu. Stoi to w kontrze do amerykańskiej strategii łańcucha wysp, który ma chronić terytorium Stanów Zjednoczonych. Tajwan znajduje się w pierwszym łańcuchu wysp, a na swoim wschodnim wybrzeżu posiada głębokowodne porty marynarki wojennej. Tajwan jest bardzo ważnym miejscem z perspektywy strategii wojskowej dlatego wydaje się, że mimo podważania sojuszy Stany Zjednoczone wciąż będą wspierać Tajwan militarnie. Warto wspomnieć również o tajwańskim prymacie w produkcji mikroprocesorów logicznych, bez których Stany Zjednoczone nie mogą się obyć. Stany Zjednoczone naciskały, żeby TSMC (tajwański gigant) zbudowało dwie fabryki w Arizonie, jednak fabryki te mają poważne problemu kadrowe i na dzień dzisiejszy są w stanie produkować tylko chipy w technologii 16 nanometrów, podczas gdy fabryki tajwańskie w technologii 3 nanometry. Tajwan jest wciąż bardzo ważnym punktem na mapie amerykańskiego bezpieczeństwa. Można zatem spodziewać się dalszego pogłębiania nieformalnych relacji dyplomatycznych i wojskowych, co z kolei może doprowadzić do eskalacji napięć z Chińską Republiką Ludową. Nie można oczywiście wykluczyć innego scenariusza, biorąc pod uwagę bardzo wąsko pojmowany przez Trumpa interes Stanów Zjednoczonych. Istotnym elementem wschodnioazjatyckiej polityki Donalda Trumpa będą również stosunki z Koreą Północną. Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada utrzymanie dotychczasowego status quo, z okazjonalnymi napięciami, rozwiązywanymi za pomocą bilateralnych negocjacji. Zarówno denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego, jak i eskalacja konfliktu wydają się bardzo mało prawdopodobne. W odniesieniu do Japonii i Korei Południowej – tradycyjnych sojuszników USA – polityka Trumpa pozostaje niejednoznaczna. Z jednej strony amerykański prezydent domaga się większych nakładów finansowych ze strony tych państw na obecność amerykańskich wojsk, z drugiej jednak strony uznaje ich strategiczne znaczenie w rywalizacji z Chińską Republiką Ludową. Najprawdopodobniej kontynuowana będzie polityka nacisku na zwiększanie samodzielności obronnej wyżej wymienionych państw, przy jednoczesnym utrzymaniu amerykańskiej obecności militarnej. Możliwe wydaje się renegocjowanie porozumień handlowych i militarnych, jednak wycofanie się z regionu wydaje się wysoce nieprawdopodobne biorąc pod uwagę najważniejszy faktor amerykańskiej polityki zagranicznej, czyli rywalizację z Chińską Republiką Ludową. Chociaż taka polityka może przyczynić się do większej mobilizacji partnerów regionalnych, jednocześnie niesie ryzyko pogłębienia napięć i niestabilności w jednym z najważniejszych strategicznie regionów świata.

